eRepublik to gra trudna do zrecenzowania z uwagi na częste zmiany, jakie wprowadzane są przez zespół administratorów tworzących ten produkt. Jeżeli przeczytacie ten tekst za dwa miesiące, wiele elementów rozgrywki może się zmienić sprawiając, że nie każde zdanie będzie wciąż aktualne. Czy to dobrze? Zastanowimy się poniżej…
Pobudka. Czas na śniadanie, a potem do roboty. Po pracy zahaczymy do siłowni i tam, pod okiem osobistego trenera nieco przypakujemy. Wracamy do domu, po drodze zbierając nagrodę za to, że jesteśmy tak wzorowym obywatelem swojego ePaństwa. Taka rutyna w realnym świecie doprowadziłaby niejednego człowieka do szaleństwa. Jednak możliwość popadnięcia w rutynowy dwuklik sprawia, że eRepublik to gra jedyna w swoim rodzaju. Gra, o której nie da się tak łatwo zapomnieć.

Złe miłego początki
Dziecko przychodzące na świat nie do końca rozumie co się wokół niego dzieje. Z bezpiecznego brzucha matki nagle wpada w wir życia, którego uczyć się musi przez wiele, wiele lat. Podobnie jest w eRepie. Pierwsze dni są bardzo trudne – rozgrywka jest bardzo złożona i okazuje się, że na odkrywanie wielu z jej elementów poświęcimy długie miesiące. Pomocna jest na szczęście społeczność żyjąca w obrębie naszego ePaństwa. To właśnie ona sprawia, że Nowy Świat jest tak wyjątkowym miejscem. Na początku, oprócz samouczka prowadzonego przez Platona, greckiego filozofa we własnej osobie, niezbędną pomoc uzyskamy od graczy starszych stażem. Bo każdy zdaje sobie sprawę z tego, że eRepublik do najłatwiejszych nie należy, a jeżeli chcemy aby nasze ePaństwo rosło w siłę, musi być nas jak najwięcej!
Aby znaleźć sobie pracę, wystarczy tylko odwiedzić rynek pracy by znaleźć jak najlepszą ofertę. Pracować możemy raz dziennie, a za swoją nienaganną pracę otrzymujemy wynagrodzenie. Im lepszymi jesteśmy pracownikami, tym bardziej docenia nas pracodawca, co owocuje lepszymi zarobkami. Z czasem otworzyć możemy własną firmę, by móc w niej zatrudniać innych i zarabiać jeszcze więcej. Takie posunięcie wymaga od nas wielu umiejętności, przedsiębiorczości i znajomości rynku. Niejeden gracz spłukał się całkowicie przez nieumiejętne prowadzenie firmy, bądź nieznajomość danego rynku.

Każdy z graczy ma także obowiązek - w sytuacji zagrożenia - wskoczyć w kamasze by bronić swojego kraju lub podbijać inne państwa. Nad prawidłowym przebiegiem wojny, doborem strategii i szeregiem innych czynników czuwa odpowiednie ministerstwo, a głównym zadaniem szarego gracza jest uczestnictwo w walce wedle publikowanych każdego dnia rozkazów. Skupiając swoje ataki na złej walce marnujemy nie tylko swoje pieniądze, a także szansę na wpłynięcie na losy ważnej bitwy.
Wir życia w Nowym Świecie
Początkowy rozwój opiera się głównie na przykładnym chodzeniu do pracy, dzięki której zarabiamy na chleb, a także treningu, niezbędnego byśmy byli jak najbardziej znaczący na polu walki w wirtualnych wojnach. Z każdym dniem w Nowym Świecie poznajemy kolejne, bardzo interesujące aspekty życia. Gra daje społeczności ogromne pole manewru jeśli chodzi o wpływ na losy świata. To właśnie gracze tworzą rząd na czele z prezydentem powołującym ministrów czuwających nad różnymi dziedzinami rozwoju państwa. To właśnie ci reprezentanci pilnują, by skarbiec był pełny złota, a nasze granice bezpieczne. Na przykładzie wirtualnej Polski śmiem nawet twierdzić, że niejednokrotnie spisują się oni o niebo lepiej niż politycy zajmujący najwyższe stanowiska w prawdziwym świecie. To właśnie ten kraj jest jedną z największych potęg w ramach jednego z sojuszy dążących do dominacji nad jak największą ilością terenów.

Kariera polityka czy przedsiębiorcy nie jest jednakże jedyną opcją, jaką mamy do wyboru by zaistnieć. Możemy także zostać redaktorem własnej gazety i publikować swoje teksty czytane przez graczy. Wystarczy tylko wydać trochę grosza na start i mieć o czym pisać. A tematów jest mnóstwo - od zabawnych komiksów satyrycznych w służbie rozbawienia narodu, poprzez analizy wszelkich wojen i sprawy ekonomiczne, aż po krytykę miłosiernie nam panującego rządu. Wstąpić można także do grup bojowych, które wspólnie trenują i synchronizują swoje ataki słynąc nierzadko z ogromnej siły rażenia i wpływu, jaki wywierają podczas przeróżnych walk. Często państwo inwestuje w trening członków poszczególnych grup tak, aby mogli jak najefektywniej trenować, a co za tym idzie – zadawać większe obrażenia. Grupy ponadto mogą mieć swoje firmy, z których dochód przeznacza się na ogólny rozwój.
Krótko mówiąc – mamy ogrom możliwości, których nie sposób nawet obszernie opisać w tak krótkim tekście.
Aby związać koniec z końcem
Podstawową walutą w grze jest waluta narodowa – inna dla każdego z państw. Podobnie jak w świecie realnym, jej kursy są dynamiczne i zależne od sytuacji w państwie. Im państwo silniejsze gospodarczo, tym więcej warte są jego pieniądze. Walutą wspólną dla wszystkich, a zarazem będącą walutą Premium jest złoto (Gold). Możemy go zakupić za prawdziwą kasę, jednak gra oferuje nam wiele innych sposobów na jej pozyskanie. Co poziom otrzymujemy pewną liczbę złota, które wykorzystać możemy na wiele różnych sposobów, na przykład poprawiając efektywność swojej pracy lub treningu, a także rozwijając własny biznes. Wiele osób aktywnych na szczeblu militarnym lub starających się stworzyć jak najlepiej prosperujące firmy inwestuje w Gold prawdziwe pieniądze, jednakże gra nie wymusza na kimkolwiek jego zakupu. Szary obywatel po prostu nie ma takiej potrzeby. Ba! Szary obywatel może przekazać swoje złoto na szczytniejsze cele, a nawet sprzedać je na czarnym rynku w postaci portali aukcyjnych (do czego oczywiście nie namawiamy ze względu na regulamin zabraniający takich praktyk). W trakcie blisko dwóch lat rozgrywki nie czułem potrzeby zakupu złota – a to niewątpliwie ogromny plus.

Warto także poświęcić choć chwilę na wspomniane wcześniej zmiany w niektórych elementów rozgrywki. Dzięki wsparciu społeczności w postaci wielu pomysłów przesyłanych na forum publicznym, twórcy wprowadzają wiele „ulepszeń”. Czasami jednak owe poprawki są tak naprawdę niepotrzebnymi zmianami psującymi całą zabawę, zmuszającymi przy tym wielu wieloletnich graczy do wirtualnego samobójstwa z głodu. Bywało już tak, że administratorzy wprowadzali zmiany, które zniechęcały ogromną część społeczności. Jedynym rozwiązaniem było wtedy przywrócenie starych, sprawdzonych rozwiązań. Dlatego też częste update’y trudno jednoznacznie określić jako wadę lub zaletę. Po prostu są. Jedne gorsze, inne lepsze. Zmiany na przestrzeni kilku miesięcy dają się dostrzec także w screenach, dlatego też zapraszam do bliższego zapoznania się z galerią, którą znajdziecie w jednej z zakładek.
eRepublik to bez wątpienia gra, której wręcz trzeba dać szanse. Mimo trudnych początków, przez które każdy z obywateli Nowego Świata musi przebrnąć, z tym tytułem nieprędko się pożegnamy. Nawet jeżeli brak nam czasu lub chęci na aktywną grę, zawsze możemy wchodzić raz dziennie, by popracować i nakarmić swojego obywatela. Nawet jeżeli pozwolimy mu umrzeć, gdy już nasza ochota na grę powróci – bez większego problemu przywrócimy go do świata żywych.